To pociągi grają sambę

(muz. Jerzy Filar, sł. Jacek Cygan)

Za moim oknem co dnia, mkną pociągi w strony dwie.
Za szybą twarze, więc ja, wpatruję się w nie.
Semafory nagle dają znak, jak dyrygent, gdy można grać
I orkiestra stu żelaznych kół, bije głośno wspólny takt.

A kiedy spada już zmrok, zamykam oczy i...
W półsenna podróż hen w dal unosi mnie rytm.
Nie dochodzą tam pociągi gdzie wyobraźnia lubi mknąć,
Za to kół miarowy, gęsty rytm wiezie mnie na słynny ląd.

Brazylia, Brazylia,
Stacja moich snów wita mnie.

To pociągi grają sambę, nawet te z najdalszych stron,
A ja wciąż myślę skąd znają ją?

To pociągi czują sambę, konduktorem jest Stan Getz
A Jao Gilberto węgiel sypie w piec.

Semaforem rządzi Jobim, a Gilberto Astrud ma
Darmowy bilet, gdy śpiewam tak.

Zapamiętaj te osoby, może kiedyś spotkasz je,
Gdy stukot kół cię uśpi tak jak mnie.

Za moim oknem co dnia, mkną pociągi w strony dwie.
Za szybą twarze, więc ja, wpatruję się w nie.
Widzę dzieci zasłuchane w rytm kolejowej samby kół,
A dorośli mruczą plotki swe, a głusi mają miny złe.

 

[ wstecz ]